Milosz

Apollo, dragging his chariot east to west

In Iwaszkiewicz’s Diaries, 1956-1963, one stumbles upon the following poem by Milosz, unpublished anywhere, supposedly by Torquato Tasso, “beautifully calligraphed by the author and gifted to Anna Iwaszkiewicz in 1943”:

Na morzu granatowym biała wyspa świta.
Ptaki lecące widzą jej oliwne gaje
I osiołka, na kórym służąca, Artemis
Jedzie do domu drogą między winnicami.
Jej panią jest Miranda. Dom stoi na wzgórzu.
Kiedy jeźdźcy na mułach wjeżdżają pod bramę,
Wołają długo, dłonie składając przy ustach
I echo wtórzy echu: Mirando, Mirando.
Wyżej krater wulkanu nad zielenią lasów
I słońca wóz błyszczący toczy się po niebie.
Miranda schodzi w blasku. Pierścienie jej włosów
Ciemne na długiej sukni barwionej przez ciało.
Już wstępują na schody goście i w pokoje
Prowadzi ich, i woła klaszcząc: hej, Artemis,
Przynieś wina, weź tego, co stoi na prawo.
A wtedy zasiadają na krzesłach rzeźbionych
Pod jej wzrokiem, podobnym do przymkniętej nocy.

Which is to say:

Upon the darkblue sea a white island dawns.
Birds flying east see her olive groves,
And the donkey upon which the servant-girl, Artemis,
Rides through the vinyards home.
Her mistress is Miranda. Her house stands upon the hill.
When the outriders on their mules approach to the gates,
They call a long time, their hands to their mouths
And echo answers echo: Miranda, Miranda.
A little higher the volcano’s crater rises above the forest’s green
And the sun’s chariot rolls on through the sky.
Miranda descends in the sunlight. The rings of her hair
Are dark against her flesh-colored dress.
The guests ascend the stairs and into the rooms
She leads them and calls, clapping: hey, Artemis,
Bring wine, take the one which stands on the right.
Then they sit upon their carved thrones
Beneath her gaze half-shut like the night.

Advertisements